W piątek znalazłam się przypadkiem w parku Baden-Powella. To jeden z nowszych łódzkich parków, powstał w 1970 r. Leży w pobliżu stacji kolejowej Łódź Niciarniana i sąsiaduje z parkiem 3 Maja. Rosną w parku Baden-Powella jabłonie – zwykłe owocowe i odmiany ozdobne. Te ozdobne nie dość, że wiosną fantastycznie kwitną, to jeszcze rodzą śliczne rajskie jabłuszka. Gałęzie uginają się od owoców, niezły urodzaj mamy w tym roku. Szkoda, że nikt tego nie zbiera. Dużo drzew owocowych rośnie w parkach i zieleni osiedlowej, wystarczy rozejrzeć się po okolicy. Nie warto przejmować się co ludzie powiedzą. Byle zbierać etycznie, nie łamać gałęzi, nie zostawiać śmieci.

Miejskie zbieractwo ma swoje plusy i minusy. Plusy to przede wszystkim zero oprysków chemicznych (to duży plus), no i że za free. Minusem może się wydawać zanieczyszczenie powietrza i gleby w mieście – ale w dużym parku, z dala od ulicy, nie jest tak źle. Każdy sam podejmuje decyzję. Zresztą kto wie czy to co kupujemy w sklepie nie rosło przy samej autostradzie.
Z rajskich jabłuszek wyprodukowałam masło jabłkowe, czyli słynne amerykańskie apple butter. Masło – bo ma konsystencję masła i służy do smarowania pieczywa. Można też smarować naleśniki.

Zwykli ludzie robią masło jabłkowe ze zwykłych jabłek, ale to z rajskich jabłuszek ma ciekawszy głęboki smak, a przy tym jest napakowane mikroelementami, flawonoidami i różnymi przeciwutleniaczami.

Jabłuszka myjemy, kroimy na ćwiartki, usuwamy ogonek i resztki okwiatu. Gniazd nasiennych nie wykrajałam, ale z dużych jabłek lepiej usunąć.
Rajskie jabłka mogą być różnej wielkości, niektóre są mniejsze od wiśni. Jabłuszka z parku były wielkości orzecha włoskiego, zdrowe, nie robaczywe, z czystą skórką, nie poobijane. W smaku słodkie, czyli kwaśne rajskie jabłka nie są regułą. Przetwarzać najlepiej w dniu zbioru.

Wrzucamy do garnka z odrobiną wody, dodajemy cukier. Im mniej tym lepiej. Ja słodzę przetwory tylko tyle, żeby złamać cierpkość. Dodaję też szczyptę soli. Gotowałam pod przykryciem na minimalnym ogniu długo, ze 3-4 godziny. Zostawiłam na noc do ostygnięcia. Rano dodałam dużo mielonego cynamonu, zmiksowałam przy pomocy blendera, zapakowałam do słoików. Pasteryzuję w piekarniku. Pyszne 🙂


